Przejdź do głównej zawartości

„Ostatni nielegał” – Robert Foks

Debiut Roberta Foksa „Prospekt niepodległości” był dla mnie arcyciekawym zaskoczeniem. Z drugą powieścią różnie bywa. Albo potwierdza się pisarskie umiejętności albo jest się autorem jednej książki. Trochę jak z pierwszą miłością, którą wspomina się latami. Kolejne niekoniecznie już są tak wzniosłe i warte wspomnień. Na szczęście w „Ostatnim nielegału” Foks potwierdza swój pisarski kunszt. Kim jest tytułowy „nielegał”? Dla niezorientowanych, podobnie jak ja, spieszę z wprowadzeniem, o które jestem już mądrzejszy po lekturze książki i własnych poszukiwaniach. Nielegał zwany inaczej matrioszką lub śpiochem to szpieg, który potrafi nawet kilkanaście lat czekać na rozkaz działania od instytucji, która go zwerbowała. W tym czasie ma za zadanie w 100% przeniknąć w struktury obcego państwa. Stać się jego wzorowym obywatelem. Sceptycy, których w świecie służb, jak w każdej ludzkiej zbiorowości, przecież nie brakuje, muszą przyjąć do wiadomości, że ujawnienie w 2006 r. nielegała w Kanadzie, czy

„Ostatni nielegał” – Robert Foks


Debiut Roberta Foksa „Prospekt niepodległości” był dla mnie arcyciekawym zaskoczeniem. Z drugą powieścią różnie bywa. Albo potwierdza się pisarskie umiejętności albo jest się autorem jednej książki. Trochę jak z pierwszą miłością, którą wspomina się latami. Kolejne niekoniecznie już są tak wzniosłe i warte wspomnień. Na szczęście w „Ostatnim nielegału” Foks potwierdza swój pisarski kunszt.


Kim jest tytułowy „nielegał”? Dla niezorientowanych, podobnie jak ja, spieszę z wprowadzeniem, o które jestem już mądrzejszy po lekturze książki i własnych poszukiwaniach. Nielegał zwany inaczej matrioszką lub śpiochem to szpieg, który potrafi nawet kilkanaście lat czekać na rozkaz działania od instytucji, która go zwerbowała. W tym czasie ma za zadanie w 100% przeniknąć w struktury obcego państwa. Stać się jego wzorowym obywatelem. Sceptycy, których w świecie służb, jak w każdej ludzkiej zbiorowości, przecież nie brakuje, muszą przyjąć do wiadomości, że ujawnienie w 2006 r. nielegała w Kanadzie, czy działalności w 2010 r. kilku rosyjskich nielegałów w USA oraz zatrzymanie nielegałów rosyjskich w Niemczech w 2011 r. wskazują na kontynuację pracy wywiadowczej z użyciem metod, których historia sięga lat 20. poprzedniego stulecia. Zresztą a tym ostatnim odkryciu rosyjskich „nielegałów” w Niemczech opiera swoją opowieść Robert Foks.

Najnowsza powieść polityczno-szpiegowska została osadzona w czasach nam współczesnych, jednak wielokrotnie mamy retrospekcje do czasów głębokiego PRL w jego różnych odsłonach.

Główny bohater to młody, pełen zapału i ambitny podkomisarz policji Zygmunt Vesely. Zostaje przydzielony do z pozoru błahej sprawy nieszczęśliwego wypadku emerytowanego oficera Służb Bezpieczeństwa PRL. Splot wydarzeń, drobnych nieścisłości powodują, że Vesely zostaje wciągnięty w międzynarodową aferę, która korzeniami sięga stalinowskiego reżimu. Podkomisarz Vesely wymyka się zaszufladkowaniu. Z jednej strony jest pełen ideałów, skory do poświęceń, ale jednak władza i ambicja nie są mu obce. Prezentuje wiele pozytywnych cech jednak jest na wskroś ludzki, pełen też wad i wewnętrznych starć, które czynią z niego nietuzinkowego bohatera. Szkoda streszczać fabułę. Lepiej samemu ponieść się wywiadowczym intrygom zaprezentowanym w „Ostatnim nielegału”.

Tak jak po poprzedniej powieści Foksa, kiedy ją skończyłem, musiałem przeszukiwać informacje, czy to rzeczywiście możliwe? Czy tak działają służby w Polsce i na świecie? Czy jednak tego typu wydarzenia nie do końca mijają się z prawdą? Znowu przekonałem się, jak mało wiem o otaczającym mnie świecie.

I znowu Robert Foks udowodnił, że można napisać dobrą szpiegowską powieść, trzymającą w napięciu, bez zbędnych wulgaryzmów, nie wtłoczonych na siłę i podtrzymania uwagi czytelnika scen erotycznych. Chociaż te które są dodają autentyczności i pikanterii, jak przystało na porządnego agenta służ wywiadowczych. I tutaj autor potwierdza umiejętność tworzenia akcji oraz napięcia budując ją z pozoru nieistotnych elementów, gry słów, czy przypadkowych splotów wydarzeń. W powieści nie znajdziemy niepotrzebnych ubarwień. Wszystko jest przeniesieniem ludzkich i szpiegowskich zachowań na karty powieści. Z jednej strony pokazuje jak życie jest nieprzewidywalne, a z drugiej zaś jak wiele kryje czarnych stron.

Czekam z niecierpliwością na kolejną powieść, bo z tego co widzę i czytam, świat tajnych służb ma dla nas jeszcze wiele do odkrycia.

Komentarze