„Prospekt Niepodległości” – Robert Foks

Do sięgnięcia po książkę zachęciły mnie trzy powody. Chociaż w zasadzie każdy z nich jest ważny to gdyby nie połączyły się, straciłbym okazję przeczytania pozycji, która nie pozostawia obojętnym czytelnika.

Pierwszy powód to osoba autora, który z wykształcenia jest politologiem, nauczycielem akademickim, doktorem nauk humanistycznych. Autorem artykułów specjalistycznych i analiz z zakresu stosunków międzynarodowych i polityki bezpieczeństwa na obszarze Europy Środkowo – Wschodniej. Cześć zawodowego życia spędził na Białorusi, Ukrainie i w Rosji. Czy wykładowca akademicki może napisać dobry kryminał/powieść? Czy nie zarzuci czytelnika teoriami politycznymi, profesorskimi dygresjami i wywodami? Jak wypadł jego debiut daleki od uczelnianej katedry? Przecież może ktoś powiedzieć, że nie licuje to z powagą wykładowcy. Jednak w polskiej literaturze to już nie pierwszy naukowiec, który odchodząc od dyskursu naukowego pisze dla mniej wytrwanego czytelnika.

Drugi bodziec to tematyka – Białoruś, bliski nasz sąsiad, który przez długi czas wydawał się dla nas nieobecny i obojętny. Ostatnie strajki Białorusinów, zatrzymania Polaków, dyktatorskie zapędy Łukaszenki powodują, że dużo pisze i mówi się o sąsiedzie zza Buga w mediach. Na naszych oczach tworzy się współczesna historia tego narodu. Czy powieść wyprzedza wydarzenia na Białorusi, a może jest tylko alternatywną historią?

A i jeszcze trzeci powód – gatunek. Czy jest to kryminał czy jednak bardziej powieść polityczna? Czy można to ze sobą połączyć? Stosować wymiennie?

 Książka jest gruba, liczy ponad 500 stron i pewnie byłaby jeszcze grubsza gdyby nie mała czcionka. Dla mnie to duży plus. Niektórych może odrzucić. To już kwestia sporna.

Prospekt Niepodległości zaczyna się od mocnego uderzenia. Jeden z głównych bohaterów –  jeszcze wtedy podporucznik Adam Chryń, podczas misji wywiadowczej w Chorwacji zostaje uratowany przez polskiego sapera niejakiego Zahornego. Po wielu latach ich losy znowu się łączą. Kiedy to już pułkownik kontrwywiadu ABW Adam Chryń wpada na trop wysoko uplasowanego rosyjskiego agenta. Nie przypuszcza, że przyjdzie mu się zmierzyć z najbardziej strzeżoną tajemnicą Kremla. Mińsk, Moskwę i Warszawę połączy intryga, w którą trudno będzie komukolwiek uwierzyć. Fabuła jest bardziej skomplikowana, nietuzinkowa i w wielu momentach przybiera niezwykłe, choć zawsze poparte faktach, zwroty akcji.

Bohaterowie nie są czarno-biali. Nie znajdziemy tutaj idealnych Polaków czy Białorusinów, a złych do szpiku Rosjan. Każda z postaci występująca na kartach tej książki próbuje wykonywać to czego się podjęła. Są profesjonalistami w wybranych przez siebie rolach. Oczywiście mają różne pobudki. Inaczej widzą patriotyzm. Pamiętają też o tym, że wdzięczność ludzka jest krótka, a sama miłość do ojczyzny nie wykarmi ich rodzin.

Od pierwszej strony powieść wciąga. Przez kilka dni rodzina nie miała ze mnie żadnego pożytku, bo tylko chciałem łapczywie czytać. Dowiedzieć się co dalej? Jak zakończy się jeden z największych zamachów w najnowszej historii Białorusi i tej części Europy? Wpadałem z jednej strony w zachwyt nad sposobami pracy agentów różnych wywiadów. Z drugiej zaś przerażało mnie jak łatwo tym samym agentom wejść w rolę i wykorzystać proste metody do wsiąknięcia w realia innego państwa. Sprawdzałem w Wikipedii, czy rzeczywiście takie organizacje istnieją. Nie wierzyłem, choć na pierwszej strony książki są podane doniesienia mediów o podobnych sytuacjach na świecie. Opisane przez Foksa metody działania SWR (Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej) i jednostki Zasłonu są z jednej strony tak banalne, z drugiej mistrzowsko zaplanowane. Spadek po radzieckim KGB wzbudza szacunek. Nie jest do tego potrzebny James Bond ze swoimi wybiegającymi w przyszłość urządzeniami. Wystarczą współczesne wynalazki połączone z ludzką kreatywnością, znawstwem, doskonale wyszkolonym człowiekiem oraz nieograniczonym budżetem.

Historia trzyma w napięciu do końca. Nikt nie wie, jak ostatecznie zakończy się walka o rządy dusz maluczkich na najwyższych szczeblach władzy.

Prospekt Niepodległości to z jednej strony powieść polityczna, bo podstawowym wyznacznikiem jest poruszana przez nią problematyka, dotycząca mechanizmów walki o władzę. Widać, że jest inspirowany aktualną sytuacją polityczną, rozgrywkami różnych opcji i stronnictw, a także istniejącymi napięciami politycznymi. Z drugiej strony czyta się jak kryminał, gdzie bardziej nas interesuje, nie kto zginął, a kto zabił i dlaczego. A banalne motywy nie są mile widziane.

W końcu mamy kawał solidnej powieści politycznej i kryminału w jednym, bez nadmiernych i niepotrzebnych wulgaryzmów oraz epatowania seksem na każdej stronie. Debiut bardzo udany. Czekam z niecierpliwością na kolejną powieść Roberta Foksa.