„Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony” – Agnieszka Kamińska

Szwajcaria dla wielu z nas wydaje się rajem na ziemi. Kraj neutralny podczas największych konfliktów wojennych. Wszechobecne i dostępne dla każdego bogactwo, ład i dobrobyt. Czyste powietrze, a woda zdatna do picia wprost z fontanny. Siedziba największych i najlepszych instytucji finansowych. Skarbce w bankach pełne złota i drogocennych kamieni. Wokół piękne góry, a na łąkach pasące się krowy z dzwonkami na szyjach. Idylla…Czy naprawdę może to być raj na ziemi? Reportaż Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony burzy ten piękny obraz.

Jeżeli ktoś chce dalej żyć w nieświadomości i wyobrażać sobie idealne życie, w którymś ze szwajcarskich kantonów to niech nie sięga po tę pozycję. Jeśli jednak chcemy zajrzeć choć trochę w prawdziwy świat tego neutralnego kraju to warto udać się w czytelniczą podróż.

Do dzisiaj wiele osób zadaje sobie pytanie jak ten mały kraj zdołał przetrwać zawieruchy wojenne, otoczony przez nazistowską III Rzeszę czy faszystowskie Włochy? Wyjątkowość tego narodu i kraju widać już na przykładzie flagi. Jedyni poza Watykanem mają ją kwadratową. Widać, że Szwajcarzy nie ulegają schematom i potrafią budować własny system społeczno-polityczny niekoniecznie wzorując się na tym co wokół. Wręcz odwrotnie. Sami są prekursorami w wielu dziedzinach życia.

Agnieszka Kamińska mieszka w Szwajcarii niemieckojęzycznej od 2014 roku. Jest dziennikarką i socjolożką. W swoim debiucie książkowym Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony opisuje własne doświadczenie życia na wydawałoby się emigracyjnym El Dorado oraz przygląda się Szwajcarom w ich powszechnym i świątecznym trybie życia. Książka została znakomicie wydana. Twarda oprawa, przyjemna dla oka czcionka, duża ilość wspaniałych zdjęć powodują, że obcowanie z tą pozycją sprawia radość. Brakuje tylko kawy i szwajcarskiej czekolady, żeby móc oddać się błogiej lekturze. Jednak to, co przeczytamy bardzo często dalekie jest od sielanki.

Reportaż został sprawnie napisany. Autorka jak przystało już na osobę, która chyba wsiąknęła w szwajcarską precyzję, podaje dużą ilość statystyk. Dzięki nim można dowiedzieć się, np. że przeciętny Szwajcar zjada dwadzieścia dwa kilogramy sera rocznie (str. 167) lub przeciętny pracownik w Zurychu zarabia siedem tysięcy franków (str. 125). Oczywiście nie na samych przeciętnościach bazuje reportaż. Pokazuje również skrajne postawy, np. wzajemne sympatię i animozje mieszkańców poszczególnych miast. Kamińska zagląda do każdego z kantonów i stara się dla czytelnika wyciągnąć najważniejsze elementy tworzące obraz współczesnej szwajcarskości.

Nie mamy podanego na tacy jednolitego obrazu Szwajcarii. Nie da się również opisać wszystkich aspektów życia w tym kraju. Kamińska nie maluje obrazu krainy mlekiem i miodem płynącej. Zwraca uwagę na piękno różnorodności poszczególnych kantonów w komforcie życia, dialektów, problemu starzenia się społeczności itd. Jednak uroda wielobarwności powoduje również wiele problemów: izolację mieszkańców, brak otwartości na imigrantów, których coraz liczniej przyciąga szwajcarski sposób życia. Szwajcaria w rankingach komfortu życia plasuje się w czołówce państw. To powoduje, że muszą oni uporać się z własnym sukcesem.

Książka powinna być podstawowym przewodnikiem, dla tych którzy (miejmy nadzieję, że niebawem) chcieliby poznać ten kraj i ludzi.