„Nasz azyl” – Marta Józefczyk

Książka nie jest gruba. Ma zaledwie 90 stron. W tej recenzji robię dla niej wyjątek, bo temat, który porusza jest jak najbardziej „gruby”. Tym bardziej że adresatem pozycji są dzieci. A one najszybciej chłoną informację, które na całe życie mogą im pozostać.

Nasz azyl Marty Józefczykopowiada historię państwa Żabińskich – niezwykłej warszawskiej rodziny. Ojciec rodziny – Jan, był dyrektorem Ogrodu Zoologicznego w Warszawie. Podczas II wojny światowej przy wsparciu i pomocy swojej żony Antoniny i syna Ryszarda udzielali pomocy Żydom, uciekinierom z warszawskiego getta, dając im schronienie w swojej willi i w opuszczonych pomieszczeniach zoo. Jest to beletryzowana opowieść na podstawie książki Antoniny Żabińskiej Ludzie i zwierzęta.

Podczas czytania, czuć, że autorka książki, bibliotekarka z wykształcenia i pasji (jak sama się określa), ma doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą. Za pomocą prostych słów buduje napięcie oraz przekazuje niesamowitą ilość dodatkowych informacji, historycznych smaczków, np. o stworzeniu ogródków działkowych na terenie dawnych trawników i wybiegów. W opowieści przewija się dużo prawdziwych postaci, np. Szymon Tennenbaum znany entomolog, znawca owadów, który będąc w gettcie prosi o opiekę nad jego cennymi zbiorami. Historia skupia się również na losach powojennych warszawskiego zoo i jego mieszkańców. Ciekawym rozwiązaniem narracyjnym jest pokazanie wydarzeń przez pryzmat myślenia i odczuwania Rysia Żabińskiego. Niemymi bohaterami opowieści są także zwierzęta m.in. słoniątko Tuzinka, kotka Balbina itd. Poprzez swoje zwyczaje, śmieszne zachowania mamy rajski ogród w środku wojennego piekła.

Niesamowitym atutem książki są przepiękne ilustracje Katarzyny Bukiert, które z jednej strony uzupełniają tekst, przyciągają uwagę, ale z drugiej strony, stanowić mogą przyczynek do rozmowy o ludziach, zwierzęta i emocjach widocznych na rysunkach.

Książka nie powinna być skierowana tylko do młodych czytelników, nie tylko do osób zainteresowanych historią, nie tylko do rodziców. Nasz azyl uświadamia i opowiada, że w najgorszych czasach można zachować człowieczeństwo. I to każdy z nas może sobie uprzytomnić sięgając po tę pozycję. Chociaż dookoła panowało w sensie metaforycznym i dosłownym „zezwierzęcenie” to rodzina Żabińskich i ich towarzysze pokazali, że w każdym miejscu i sytuacji można mieć otwarte serce na drugą istotę.