„Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów” – Shulem Deen

Świat chasydzkich żydów wzbudza dziś duże zainteresowanie. Te zamknięte na obcych społeczności, mimowolnie stały się popularne, dzięki serialom platform streamingowych, książkom, podcastom itd. Zazwyczaj relacje skupiają się na kobietach w tych ortodoksyjnych grupach. Próby wyrwania się z ciążących na nich rolach, gdzie potrzeby mężczyzn i rodziny stoją nad ich pragnieniami, rozpalają wyobraźnię i złość niejednego goja (nie-żyda). Zupełnie inną, widzianą z perspektywy mężczyzny, przedstawia opowieść Shulema Deena Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów.

Urodzony w ortodoksyjnej społeczności Deen, opowiada o swoich rozterkach jako wierzący żyd. Jego koleje losu: nastolatka, ciekawego zewnętrznego świata, zbuntowanego przeciwko reprezentantom tradycji, w której został wychowany czy męża przysposobionego do wspólnego życia, z jeszcze mniej wiedzącą o świecie kobietą, stają się wstępem do zrozumienia jego wyborów. Później zaś jako ojciec rodziny, który musi starać się utrzymać gromadkę dzieci, staje przed dramatyczną dla jego życia decyzją.

Opowieść jest tym bardziej skomplikowana, że Deen chce pogodzić swoją chasydzką tożsamość, miłość do rodziny i wspólnoty z utratą wiary w Boga. Walczy, aby zewnętrznie wszystko wydawało się w jak najlepszym porządku. Bez wiary trudno mu przyjąć zwyczaje chasydów ze Skweru. Widzi jak jego życie jest trudne w porównaniu z mniej ortodoksyjnymi żydami. Deen nie miał w swoich poszukiwaniach i pytaniach znikąd wsparcia. Ostatecznie zostaje wykluczony ze wspólnoty. Grupa nie chce heretyka w swoim gronie.

Jest to nie tyle świadectwo osoby, która opuściła ultraortodoksyjną wspólnotę. Moim zdaniem Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów to uniwersalna opowieść, zawieszona tylko w kontekście tej a nie innej religii. Tak naprawdę wszędzie są grupy, które wykluczają innych za brak odpowiednich poglądów lub gorliwości w wypełnianiu ich.

Książka jest nie tylko dla tych, którzy interesują się żydowską historią i tradycją. Jej uniwersalny przekaz uświadamia, jak dziś można łatwo stworzyć wokół siebie mur nietolerancji i braku chęci zrozumienia drugiej osoby. Jak mantra pojawiające się słowa mechanika Matta: „Jeśli nie należysz do New Square [wieś zamieszkana przez chasydów ze Skweru], to się tam nie zapuszczasz. Tak po prostu jest” mogą stanowić motto całego świadectwa Deena. Jest to także smutna przestroga, uświadamiająca, że obie strony (żydowska i nieżydowska) bardzo często nie chcą się poznać. Dobrze że taka osoba jak Shulem Deen chce wyjść za pomocą swojej historii do drugiej strony. I warto żebyśmy i my, czytelnicy „zapuścili się” również na drugą stronę i próbowali się wspólnie porozumieć.