„Balagan. Alfabet izraelski” – Paweł Smoleński

Na świecie nie ma chyba kraju tak młodego a tak złożonego w swojej historii i życiu codziennym jego mieszkańców. W państwie, gdzie jak nigdzie indziej, na jednej ulicy mieszają się świeccy i ortodoksyjni żydzi, chrześcijanie i muzułmanie. W Izraelu tradycja wywiera ogromny wpływ nawet na tych, którzy ją odrzucają. W chaosie kultur i różnic poglądów przebija się jednak niewidoczny na pierwszy rzut oka ład. Co w takim razie porządkuje Izrael? Próbuje to sklasyfikować Paweł Smoleński w książce Balagan. Alfabet izraelski

Jest to II wydanie książki. Nie czytałem pierwszego, więc podszedłem do książki Smoleńskiego jak do nowości i nie zawiodłem się. Znajdziemy wiele informacji dotyczących obecnych wydarzeń w Izraelu.

Zachwycił mnie również koncept na książkę. Gra pojęć i słów, aż widać lekki uśmiech autora, który przekomarza się z czytelnikiem. Tytuł książki Balagan. Alfabet izraelski sam w sobie jest nielogiczny, widać w nim konflikt. Smoleński tworzy subiektywny słownik pojęć, które według niego oddają ducha Izraela, układając je alfabetycznie. Zatem bałagan chce uporządkować. Co może lepiej oddawać paradoksy współczesnego Izraela?!

W tytule książki nie ma polskiego ”ł” (piszący to bardzo późno zauważył subtelną różnicę), jak autor wyjaśnia jest to wyraźny dowód, że założyciele Izraela pochodzili z Polski, a samo słowo weszło na stałe do języka hebrajskiego. Układ haseł, choć sklasyfikowany został alfabetycznie to zróżnicowany jest tematycznie. Mamy pojęcia odnoszące się do konkretnych osób (np. Ben-Gurion Dawid), terminologii religijnej (np. Tora), nazw geograficznych/miast (np. Zachodni Brzeg) czy historii, życia codziennego, polityki i muzyki. Dzięki zastosowanemu układowi można wybierać dowolne pojęcie, nie połykać ich wszystkich od razu. Warto spróbować zrozumieć inny świat, momentami tak bardzo bliski polskiemu. Pojęcia są kluczem, które otwierają następne kategorie ważne w Izraelu. Czułem się momentami jak uczeń jesziwy odkrywający w wersetach Tory następne znaczenia, za którymi trzeba podążać. Kategorii opisanych w książce jest 65. Liczba ta w symbolice żydowskiej odnosi się do jednego z imion Boga. Przypadek? Cóż Izrael sam w sobie ma boski pierwiastek odczuwalny w każdym jego miejscu.

Książka może być bardzo dobrym vademecum dla ludzi, którzy chcą poznać ten niezwykły kraj. Izrael był i prawdopodobnie będzie krajem, który odwiedza coraz więcej Polaków. Oprócz pielgrzymek chrześcijan, zyskuje na popularności świecka turystyka zachęcona plażami, morzem, egzotyką, różnorodnością smaków i zapachów skupioną na niewielkim obszarze. Kraj zbudowany został z marzeń i aspiracji, ale mocno osadził się we współczesnym świecie.  Podążając za subiektywnymi pojęciami autora, widzimy Izraela jego oczami. Ten podstawowy Alfabet izraelski może stanowić początek do szukania i doświadczania tego świata, którego Balagan jest tylko powierzchowny.