„Ciche wody” – P.K. Adams

Nigdy nie przypuszczałbym, że czas złotej polskiej kultury XVI wieku może stać się wątkiem fabularnym kryminału. A jednak taki przykład mamy w pierwszym tomie cyklu „Ciche wody” P. K. Adams. Zbrodnia na dworze Jagiellonów,  w tle dworskie hulanki i swawole, a sprawę rozwiązuje włoska dama. Połączenie historii i literatury zawsze może zaskoczyć.

P.K. Adams to pseudonim literacki Patrycji Podrazik – Polki, która od ponad 20 lat mieszka w Stanach Zjednoczonych.  Jak podkreślała w licznych wywiadach. Jej celem podczas pisania „Cichych wód” było przybliżenie czytelnikom amerykańskim historii Polski. Chciała pokazać, że czasy renesansu były pełne przepychu i intryg, podobnie jak na dworze Tudorów, Walezjuszy czy Borgiów. Nie mamy się czego wstydzić. W XVI wieku Polska była całkowicie scalona z resztą Europy, była w sferze kultury zachodnioeuropejskiej. A jest to fakt raczej mało znany poza granicami Polski. W oczach ludzi spoza naszego kraju Polska często kojarzy się ze wschodnim kręgiem kultury

Czytając tę książkę trzeba pamiętać, że powstała ona dla głównie anglosaskiego czytelnika. Dopiero później została przełożona na język polski. Zazwyczaj obcokrajowiec nie kojarzy współczesnej historii Polski, a co dopiero tak odległe wydarzenia. Dla Polaków czasy ostatnich Jagiellonów są okresem mglistym. Jeżeli już coś udało się zapamiętać z lekcji historii są to hasła o złotym okresie w kulturze i sztuce polskiego renesansu, o mecenacie króla wobec poetów, malarzy, muzyków itd. Osoby zaznajomione z tematem mogą denerwować się na pewne uproszczenia w języku, obyczajowości i faktach historycznych.

Ciekawym zabiegiem fabularnym jest postawienie na pierwszym planie bohaterów, którzy zazwyczaj są anonimowi dla potomnych jak na przykład damy dworu, urzędnicy kancelarii czy służba. Postacie fikcyjne mieszają się z postaciami historycznymi. Autentyczne osoby jak chociażby Bona Sforza, Jan Dantyszek, Mikołaj Firlej czy włoscy towarzysze żony Zygmunta I Starego stają się bardziej ludzcy niż na kartach kronik czy współczesnych, szkolnych podręczników. Pokazany jest również dramatyzm jednostek walczących o sprawiedliwość.

Fabuła sama w sobie może nie jest zaskakująca, ale historia ma wiele innych zalet. Pokazuje jak bardzo ludzie są sobie podobni. Pomimo prawie 500 lat różnicy między akcją powieści a współczesnymi czytelnikami nadal wychodzi, że człowiek niewiele się zmienił. Dalej pragnie miłości, akceptacji i uznania. Z zemsty potrafi wiele zła uczynić, a żądze doprowadzają do frustracji i samozniszczenia.

Jest to pierwszy tom z cyklu. Jestem ciekaw jak rozwiną się pozostałe zbrodnie na dworze Jagiellonów. Książkę pomimo trudnych tematów czyta się bardzo lekko. Gorąco polecam w czasie urlopu sięgnąć do kryminału historycznego, który nie tylko zabawia w czasie letniej kanikuły, ale może też również czegoś nauczyć.