„King! Autobiografia” – Rafał Księżyk, Muniek Staszczyk

W jakimś momencie swojego życia pewnie każdy z nas natknął się na piosenki T.Love z charakterystycznym, lekko sepleniącym Muńkiem Staszczykiem. Książka „King! Autobiografia”, która ukazała się w 2020 roku jest podsumowaniem działalności artystycznej lidera tego zespołu. Niewielu z nas zdaje sobie sprawę jak jego postać jest wielowymiarowa. Autobiografia jako gatunek bardzo często wzbudza pewną rezerwę ze strony odbiorcy. Twórca może tworzyć własną legendę, być subiektywny i naginać fakty. Jednak kiedy przybiera formę wywiadu rzeki może odkryć najintymniejsze zakamarki ludzkiej duszy.

Wywiad-rzeka przeprowadzony przez Rafała Księżka może wzbudzać w czytelniku skrajne emocje. Z jednej strony jest on bardzo szczery. Staszczyk momentami przytłacza swoim eksbicjonizmem emocjonalnym. Wypowiada się podwórkową gwara, dorzuca często przekleństwa, chociaż polonista z wykształcenia. Nie ukrywa niczego: hulanek, zażywania narkotyków, alkoholizmu, depresji czy zdrad małżeńskich. Ta odwaga w mówieniu o swoich porażkach, grzechach i zakrętach życiowych wzbudza jednak zachwyt, że można sobie z tym poradzić. Muniek Staszczyk nie kreuje się na gwiazdę rocka. Pokazuje swoją prawdziwą twarz – Zygmunta Sztaszczyka, niedoskonałego męża, ojca, członka zespołu, zwykłego człowieka. Czytając tę książkę zdaję sobie sprawę, że niewielu rockmanów stać byłoby na takie wyznania, tym większy szacunek że mimo burz udało się utrzymać rodzinę.

Chociaż wywiad prowadzony jest linearnie to punkty milowe w postaci wydawania kolejnych płyt nie są najważniejszym wyznacznikiem poszczególnych rozdziałów. Owszem, wspominane są ważniejsze utwory, skąd wzięła się inspiracja, jak wyglądały przygotowania do sesji nagraniowych i tras koncertowych. Co ciekawe, Muniek chętniej opowiada o utworach spoza głównego nurtu, co zachęca do ich ponownego przesłuchania („Banalny”, „Klaps”, „Stokrotka”, „Lucy Phere”). Zaskoczyła mnie np. niechęć Staszczyka do śpiewania piosenki „Stany”, która w końcu jest jednym z hitów zespołu.

Duży szacunek należy się Księżkowi za takie prowadzenie rozmowy, które skupiało się głównie na Muńku i jego relacjach z rodzicami, kolegami z podwórka, zespołu, związkami itd. Nie przytłacza nadmierną dociekliwością, nie potępia i nie komentuje. Pomaga Staszczykowi w uporządkowaniu chronologii i myśli, ale sam nie stawia się w roli znawcy, obrońcy lub oskarżyciela. Dzięki temu Muniek może się „wygadać”. Otwiera umysł i serce przed dziennikarzem oraz czytelnikiem jak przed najlepszym psychoterapeutą lub spowiednikiem w konfesjonale. Ilość osób o których lider T.Love  wspomina może początkowo przeszkadzać w odbiorze tekstu. Jednak po pewnym czasie nie zwraca się na to uwagi.

Czytając warto wrócić lub odświeżyć sobie repertuar zespołu. Jest to niezły kawał historii nie tylko muzyki, ale i Polski lat 90. XX wieku i początków XXI wieku.