„Kraj niespokojnego poranka. Pamięć i bunt w Korei Południowej” – Roman Husarski

Kilka dni temu media obiegła informacja o piłkarzu Park Ji-sung, który przez 10 lat strzelał w Anglii gole i słuchał, że zjada psy. Największa koreańska gwiazda futbolu, w końcu nie wytrzymała i poprosiła kibiców, by ci takich piosenek nie śpiewali. Po pierwsze to obraza, po drugie nieprawda. Korea od psiego mięsa w kuchni odchodzi coraz bardziej. To najczęściej spotykany stereotyp dotyczący Koreańczyków. A może jest w tym prawda?

Roman Husarski w książce „Kraj niespokojnego poranka. Pamięć i bunt w Korei Południowej” pokazuje zupełnie odmienną stronę Korei Południowej. W popkulturze kraj ten jest coraz bardziej modny. Młodzi i starsi z zapartym tchem oglądają koreańskie seriale, w głośnikach puszczany jest k-pop, kolejne szkoły otwierają kursy języka koreańskiego. Jeżeli jednak ktoś szukałby jedynie anegdot dotyczących azjatyckiej popkultury to odradzam sięganie do tej pozycji. W dziewięciu rozdziałach autor bada i odkrywa przed czytelnikiem inne fenomeny koreańskich dziejów, kultury i współczesnego życia politycznego.

Niewątpliwym plusem reportażu jest to, że Husarski zagłębił życie koreańskiego świata sięgając do lokalnej prasy, a przede wszystkich czerpał jak najwięcej informacji z rozmów z mieszkańcami tego kraju. Jak sam potwierdza nie jest to łatwe zadanie. Nie zatrzymał się tylko na anglojęzycznych publikacjach, które na potrzeby wizerunkowe często przechodzą przez filtr państwowej cenzury.

Wielu może zaskoczyć rozdział dotyczący rozwoju chrześcijaństwa w Korei Południowej, gdzie europejski podział na sacrum i profanum nie obowiązuje, ale przybycie tam misjonarzy zrewolucjonizowało myślenie o świecie oraz spowodowało skutki odczuwalne do dzisiaj. W książce dużo uwagi poświęcono też relacjom z Północnym sąsiadem. Koreańczycy z Północy i Południa lubią podkreślać, że są podzielonym narodem – jednak jak udowadnia autor nie do końca jest to prawda.

A co z jedzeniem psów? O tym jest osobny rozdział. Oczywiście według Husarskiego nie sposób zjeść psiego mięsa przez przypadek, ale temat sam w sobie jest bardziej skomplikowany niż początkowo wydawałoby się.

Roman Husarski jak doświadczony przewodnik wprowadza nas do kraju, kultury i mentalności zupełnie odmiennej dla przeciętnego Polaka. Może dlatego podróż ta po kartach książki jest tak fascynująca. Niby świat się kurczy, staliśmy się globalną wioską, ale dalej są miejsca, gdzie nie wszystko jest tak proste w odbiorze i zrozumieniu. Nie jest to podróż po idyllicznym kraju. Husarski burzy wizję krainy miodem i mlekiem płynącej. Obraz narodu bogatego, uczciwego, żyjącego według buddyjsko-konfucjańskich zasad szybko pryska od pierwszych stron. Z Kraju Spokojnego Poranka jak jest często nazywana, w opowieści przeradza się w Kraj Niespokojnego Poranka. I o to chodzi w reportażu, żeby przedstawiać świat jaki jest naprawdę. Moim zdaniem Husarskiemu udało się to w dużej mierze.