„Damy Władysława Jagiełły” – Kamil Janicki

Kamil Janicki przywraca pamięć o kobietach bez których nie zaistniałaby polska historia. Ale nie ogranicza tego do roli matek, żon czy kochanek. Pokazuje ich realny wpływ na dzieje. Czy jest to możliwe w średniowieczu? Czy Janicki nie naciąga faktów, aby przypodobać się współczesnym czytelnikom?

Dotychczas mówiło się o historii głównie z męskiej perspektywy. Janicki w książce „Damy Władysława Jagiełły” przedstawia opowieść o czterech żonach jednego z najważniejszych władców w polskiej historii. We wcześniejszych swoich publikacjach niejednokrotnie odnosił się do kobiecego punktu widzenia w badaniu przeszłości. Jadwiga Andegaweńska, Anna Cylejska, Elżbieta Granowska i Zofia Holszańska – pomijane w zrozumieniu losów Polski lub będące na jej marginesie, stają się w tej książce głównymi bohaterkami. Każdej z kobiet został poświęcony, obszerny rozdział. Ożywają na nowo, pokazane przez pryzmat swoich działań, a nie jako marionetki w męskich rękach. Były one kochane lub znienawidzone przez poddanych, samotnie musiały walczyć o swoją pozycję na wawelskim dworze.

Książka „Damy Władysława Jagiełły” zaczyna się zaskakująco. Autor nie tworzy swojej narracji od pierwszej, najbardziej znanej z tego grona, żony Jagiełły – króla Jadwigi Andegaweńskiej, ale od jego matki chrzestnej – Jadwigi z Pilczy. Janicki zwraca uwagę na ważny dla ówczesnych osób sakrament chrztu. Bowiem już od samego zarania średniowiecza upowszechniło się przekonanie, że pomiędzy chrześniakiem i jego rodzicami chrzestnymi tworzy się więź duchowa, ich dusze zostają złączone przez Boga. Wskazując inne publikacje, uzmysławia, że według średniowiecznych chrześcijan, niezwykła bliskość była głębsza i bardziej doniosła niż pokrewieństwo krwi.

W dalszych momentach książki, Janicki dalej wielokrotnie zwraca uwagę czytelnikowi na wiele niuansów dotyczących życia społecznego w tamtym okresie. Niczym średniowieczny kronikarz oddaje cześć kobietom, które zostały pominięte w źródłach epoki. Zresztą widać, że autor odbył mrówczą pracę studiując różne materiały historyczne, czego efektem jest choćby końcowa publikacja przypisów i wybranej bibliografii. Na szczęście nie otrzymujemy publikacji naszpikowanej przypisami i odwołaniami do innych książek. „Damy Władysława Jagiełły” zostały przystępnie napisane. Nie trzeba dużej wiedzy historycznej, aby z przyjemnością poznać historię z kobiecej strony.

Warto dodać, że książkę ładnie i praktycznie wydano. Format, który zmieści się do każdego plecaka lub torebki oraz duża ilość ilustracji, jeszcze bardziej zachęca, aby sięgnąć do tej publikacji.

„Damy Władysława Jagiełły” są początkiem serii, w której ukażą się „Damy złotego wieku” czy „Pierwsze damy II Rzeczpospolitej”. Mam nadzieję, że kolejne tomy nie stracą impetu pierwszej części, a jeszcze dobitniej uzmysłowią rolę kobiet w polskich dziejach.